Krótka notatka z pociągu

33-Zbylut-Grzywacz

17 października 2015

To, co widzisz za oknem swojego domu to twoja prawdziwa i jedyna dusza. Nie wygłupiam się. No, może troszkę. Ale czy brzmi to gorzej od jakiegoś bełkotu o wieczności? Nie wiem zupełnie niczego o wieczności, a widok za oknem studiuję przy porannej kawie.

paul-gauguin-mahana-no-atua-day-of-the-god-1894 Mahana no Atua. Gauguin.

Miejsce jest cholernie ważne. Najlepszy dowód – malarstwo. Południe Francji objawiło van Goghowi światło, Gauguinowi Tahiti pokazało prawdę o kolorach, a wszystkim polskim malarzom coś wiecznie narzuca odcień szarości. Popiół ukrywa się nawet w najjaskrawszych czerwieniach. Czasem myślę, że to szaleństwo, które noszę w oku, każe mi myśleć w ten sposób, ale przecież TO wsącza się z zewnątrz. W tym kraju wszystko jest zanurzone w absurdzie jak ogórki małosolne w zalewie.

uhf0Y5r Zbylut Grzywacz, Porwanie Europy

Spójrzcie na nasze wersje porwań Europy. U Zbyluta Grzywacza tłusta branka ujeżdża lewitujące mięso. Ona nie jest u siebie. Byk poniósł ją w krainę niedostatku i zaczyna się bać. U Starowieyskiego w Divina Polonia pędząca na żelaznym byku Europa porywa niewinną Polskę. Robi to z wielką pompą i sześcianem wszechrzeczy w tle. Jakoś, wybaczcie, nie chce mi się wierzyć w tę naszą niewinność. Pełna wersja tytułu ocenzurowanego przez komunistyczne władze to Divina Polonia rapta per Europa profana. Polonia, wieczna ofiara.

Francizsek-Starowieyski-Byk-Divine-Polonia-obraz-na-ptnie Divina Polonia, Starowieyski

Udało się dopiero Lebensteinowi. Wszystkie jego Europy (już nie Polonie) są odurzone, a surrealistyczne krajobrazy rozpościerające się za ich plecami najbardziej przypominają mi to, co widzę teraz za oknami pociągu: domy obsiane na łagodnych wzniesieniach, wyrastające pod bladą kopułą nieba jak kępki porostów.

a003840434-001

ef895320d74e650cc379771d1bf4f3fa dwie wersje Porwania Europy – Lebenstein

Jest koniec początek października. Nie pada, ale życie dzieje się mętnie, jakby powstało i trwało na dnie Bałtyku. Konduktor powoli wysuwa bilety z wyciągniętych dłoni. Kasuje świstki po chwili wahania, zerkając przed siebie, w bliżej nieokreślony punkt. W końcu zacina się i wychodzi z przedziału. Zwalniamy. Warszawa Centralna.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>